W październiku 2010 roku byłem gościem w przytulnym, pełnym domowej atmosfery Hotelu w Instytucie Glamour w Przeźmierowie. W trakcie pobytu miałem okazję zwiedzać Poznań. Oto kilka refleksji na temat stolicy Wielkopolski.
Poznań to jedno z największych polskich miast, a zarazem jedno z najlepiej promujących się. O wiele lepsza lokalizacja Poznania niż np. Lublina czy Zamościa, bliskość Czech, a przede wszystkim Niemiec, daje nadzieję na dużą liczbę odwiedzin. Dodatkowo Poznań posiada międzynarodowy port lotniczy, a węzeł komunikacji naziemnej, w porównaniu ze wschodem Polski, prezentuje się znacznie korzystniej.
Miasto nie ma wyglądu typowego dla zachodniego city, które w Polsce reprezentuje jedynie Warszawa. Nie brakuje jednak miejsc do zwiedzania, a poznański rynek wzbudza podziw. Widać także wpływy ponad stuletnich rządów niemieckich. W latach zaborów Niemcy traktowali Poznań inaczej niż Warszawę lub (w czasie II wojny światowej) Kraków. Z pewnością Wielkopolska była priorytetem w porównaniu z innymi polskimi ziemiami. Położona bliżej Berlina niż Mazowsze, miała być „rdzenną” ziemią niemiecką. Przed 1914 Niemcy stanowili w Poznaniu około 40% populacji. Zresztą niemiecka kolonia pojawiła się w Poznańskiem dużo wcześniej niż rozpoczęto proces germanizacji, projektu Ottona von Bismarcka. Początek napływu ludności z Zachodu przypada na średniowiecze, kiedy to miasto zaczęło się rozrastać i zostało ulokowane na prawie magdeburskim. Hitlerowcy, mając pewność utrzymania miasta po zakończeniu wojny, sporo inwestowali w poznańską infrastrukturę.
Wielkopolanie, którzy byli polskimi patriotami, nigdy nie zrezygnowali z niepodległości. Walczyli w czasie zaborów z władzą pruską (podczas insurekcji 1794, wojny Napoleona z Prusami 1806-07 oraz Wiosny Ludów 1846-48), a także o przyłączenie Wielkopolski do II Rzeczpospolitej. Również nie obawiali się występować przeciwko przemocy radzieckiej (Poznań 1968 i dalsze lata). Wielu poznaniakom dobrze się żyło pod Niemcem, mimo że polskość była zakazana, jednak zawsze lepiej być u siebie, we własnym kraju. Dlatego Poznań był jednym z centrów spisków, mających na celu odtworzenie Polski.
Poznań to jedno z miast, w których odbędzie się turniej finałowy mistrzostw Europy w piłce nożnej, w lecie 2012 roku. To ogromna odpowiedzialność i szansa, ponieważ jeśli turniej wypadnie dobrze, jeszcze przez lata turyści będą tam wracali. O same mecze martwić się nie trzeba, ponieważ stadion jest gotowy już na dwa lata przed turniejem. Wszystko w nim wygląda dobrze, przede wszystkim dojazd (jeszcze trwają prace) oraz inne kwestie dotyczące przemieszczania się kibiców już wokół samego obiektu oraz w środku. Prawdopodobnie osoby odpowiedzialne za logistykę skorzystają z doświadczeń poprzedniego EURO (polska delegacja była w Austrii i Szwajcarii w 2008 roku, podpatrywała dobre rozwiązania). Wtedy było dużo linii komunikacji miejskiej jeżdżących specjalnie pod stadion, a posiadacze biletu na mecz mieli zagwarantowany darmowy przejazd autobusami i tramwajami.
Życzę Poznaniowi wszystkiego najlepszego. Jeśli mam wskazać miasto, które na pewno nas nie zawiedzie, jest to stolica Wielkopolski. Nawiasem mówiąc, wracając z Poznania miałem okazję zobaczyć po raz kolejny Stadion Narodowy. Muszę stwierdzić, że tego obiektu również za dwa lata nie będziemy się wstydzić. (turysta z Polski)